Witam, witam.
Kolejny miesiąc już dawno za nam. Niestety nie miałam możliwości zrobienia zdjęcia wcześniej stąd tak kolosalne opóźnienie :(
mycie:
- Himalaya szampon
- BDFM (raz)
odżywki:
- Balsam na brzozowym propolisie (najczęściej)
- Joanna Naturia len i rumianek (pod olej)
maski:
- Kallos Latte (kilka razy)
- Biovax do włosów ciemnych (saszetka)
- maska Topła (wykończyłam resztki)
oleje:
- łopianowy z kiełkami pszenicy i olejkiem jojoba
- olej słonecznikowy (2 razy)
inne:
- siemię lniane (picie)
- serum A+E Biovax
- półprodukty
- tran
- skrzyp i pokrzywa w tabletkach
- magnez
- kozieradka + korzeń łopianu + skrzyp polny
W tym miesiącu włosy znowu się buntują. Wprawdzie henna mogła przyczynić się do ich przesuszenia, ale jednak myślałam, że intensywne olejowanie, maskowanie, chuchanie i dmuchanie trochę pomoże. Niestety włosy wyglądają o wiele gorzej niż w poprzednim miesiącu. Nie błyszczą tak ładnie i nie są tak lejące.
W tym miesiącu przetestowałam odlewkę oleju słonecznikowego, który za pierwszym razem spowodował prawdziwy efekt WOW. Włosy były gładkie, lejące, przepiękne!! Chcąc powtórzyć ten efekt naolejowałam włosy kolejny raz, później zastosowałam ten sam szampon i balsam....a efekty? Nic specjalnego. Nie wiem co jest nie tak z moimi włosami :(
Tak samo z maską Tołpy... niesamowicie wygładzała moje włosy, ale ostatnio, kiedy rozcięłam opakowanie i wygrzebywałam ostatnie jej resztki (wydobyłam całkiem sporą ilość produktu) maska mnie zawiodła. Włosy były niesamowicie napuszone przez całe 2 dni!! Zwykle drugiego dnia od mycia włosy są gładkie i bardziej zdyscyplinowane ale nie tym razem...
Ok, koniec marudzenia ;)
Spowiedź:
- Zrobić większe denko niż w styczniu (zwłaszcza włosowe)
Miało być trochę więcej ale jest ok
- Olejować włosy przed każdym myciem (bez żadnych wyjątków)
Zrobione ;)
- Nie kupować żadnych nowych produktów do włosów
Również zrobione - kupiłam dopiero teraz ;p
- Pić nadal dziennie siemię lniane
Piłam prawie dziennie
- Pod koniec miesiąca znowu podciąć 1 cm
Jeszcze nie podcinałam ale to zrobię, muszę poczekać aż mój fryzjer (czyli mama) będzie mieć więcej czasu
- Nie dopuścić do tego żeby włosy zaczęły nadmiernie wypadać
No staram się, staram ;p
A jakie plany na marzec?
- Wykorzystać produkty przeznaczone do akcji Denko
- Spać w koczku!!! i zabezpieczać końcówki włosów w ciągu dnia
- Stosować dziennie moją nową ręcznie robioną wcierkę, o której napiszę innym razem ;p
- Przetestować nowe produkty do włosów
Czas na zdjęcia. Włosy po podcięciu 2 cm.
Pozdrawiam cieplutko ;**
środa, 20 marca 2013
niedziela, 10 marca 2013
Denko, denko lutowe.....
Witam, witam,
troszkę marca już minęło więc pora na denko z poprzedniego miesiąca ;)
1. Bielenda, Beauty Milky- śmietankowa maseczka do rąk.
Stosowałam cienką warstwę - jak zwykły krem. Ma bardzo przyjemny, słodki zapach, nie daje długotrwałego efektu ale przez jakiś czas po jej zastosowaniu dłonie są miękkie i nawilżone. Chcę przetestować inne kremy do rąk więc tego raczej nie kupię ponownie.
2. Avon Naturals, żel do ciała o zapachu kwiatu wiśni.
Śliczny zapach, produkt bardzo wydajny, ładnie się pieni. Jednak skład jest taki sobie i na jakiekolwiek czary mary nie mamy co liczyć. Mył bo mył, ale balsam po jego użyciu to konieczność. Raczej nie kupię ponownie.
3. Rexona, antyperspirant
Ma śliczny zapach, jest bardzo wygodny w użyciu, wydajny. Czy daje jakieś super efekty? Nie jest ani najlepszy ani też najgorszy, ale kupuję ciągle Rexonę (różne wersje) bo nie mam ulubionego a te krzywdy mi nie robią. Kupię ponownie (już nawet kupiłam)
4. Avon, Planet Spa, maseczka do twarzy z białą herbatą
Typu peel-off zatem do ściągania. Delikatna - nie wyrywa całego owłosienia z twarzy podczas zdejmowania. Ślicznie pachnie, przyjemna w użyciu, ładnie rozjaśnia i wygładza skórę. Skład ma nieciekawy jak to kosmetyk z Avonu. Mam jeszcze jedną tubkę ale nowej nie kupię ponownie.
5.Bingo Spa, maska do włosów, masło Shea i pięć alg
Cudownie pachnie, nawilża i wygładza włosy. Idealna do tuningowania. Mało wydajna, bardzo szybko się skończyła :( Na pewno kupię ponownie.
6. Gloria, emulsja do włosów.
Rzadka, zielona, o nieprzyjemnym zapachu, solo nie dawała sobie rady. Dodawałam ją do moich mieszanek i była wtedy ok ;) Raczej nie kupię ponownie
7. Eveline, Oczyszczający płyn micelarny 3 w 1.
Na pierwszy rzut oka mmmm cudeńko to musi być ;) Matujący, do cery tłustej, z kwasem hialuronowym.... W rzeczywistości? Woda o bardzo delikatnym zapachu, która nie robi krzywdy ale też nie dopieszcza skóry za bardzo. Z makijażem radzi sobie średnio. Niektóre tusze do rzęs zmywa, inne tylko rozmazuje. Z wodoodpornym w ogóle by sobie nie poradził. Nie mogłam nim domyć kredki Super Shock. Nie wiem czy kupię ponownie.
8. Lactacyd, emulsja do higieny intymnej.
Bardzo przyjemny produkt. Delikatny, ładnie pachnie, nie podrażnia, bardzo wydajny. Kupię ponownie.
W tym miesiącu więcej produktów przypadło mi do gustu. Dużo zalegających kosmetyków już zdążyłam wykończyć i teraz zabieram się za te przyjemniejsze ;)
Pozdrawiam was gorąco ;*
troszkę marca już minęło więc pora na denko z poprzedniego miesiąca ;)
1. Bielenda, Beauty Milky- śmietankowa maseczka do rąk.
Stosowałam cienką warstwę - jak zwykły krem. Ma bardzo przyjemny, słodki zapach, nie daje długotrwałego efektu ale przez jakiś czas po jej zastosowaniu dłonie są miękkie i nawilżone. Chcę przetestować inne kremy do rąk więc tego raczej nie kupię ponownie.
2. Avon Naturals, żel do ciała o zapachu kwiatu wiśni.
Śliczny zapach, produkt bardzo wydajny, ładnie się pieni. Jednak skład jest taki sobie i na jakiekolwiek czary mary nie mamy co liczyć. Mył bo mył, ale balsam po jego użyciu to konieczność. Raczej nie kupię ponownie.
3. Rexona, antyperspirant
Ma śliczny zapach, jest bardzo wygodny w użyciu, wydajny. Czy daje jakieś super efekty? Nie jest ani najlepszy ani też najgorszy, ale kupuję ciągle Rexonę (różne wersje) bo nie mam ulubionego a te krzywdy mi nie robią. Kupię ponownie (już nawet kupiłam)
4. Avon, Planet Spa, maseczka do twarzy z białą herbatą
Typu peel-off zatem do ściągania. Delikatna - nie wyrywa całego owłosienia z twarzy podczas zdejmowania. Ślicznie pachnie, przyjemna w użyciu, ładnie rozjaśnia i wygładza skórę. Skład ma nieciekawy jak to kosmetyk z Avonu. Mam jeszcze jedną tubkę ale nowej nie kupię ponownie.
5.Bingo Spa, maska do włosów, masło Shea i pięć alg
Cudownie pachnie, nawilża i wygładza włosy. Idealna do tuningowania. Mało wydajna, bardzo szybko się skończyła :( Na pewno kupię ponownie.
6. Gloria, emulsja do włosów.
Rzadka, zielona, o nieprzyjemnym zapachu, solo nie dawała sobie rady. Dodawałam ją do moich mieszanek i była wtedy ok ;) Raczej nie kupię ponownie
7. Eveline, Oczyszczający płyn micelarny 3 w 1.
Na pierwszy rzut oka mmmm cudeńko to musi być ;) Matujący, do cery tłustej, z kwasem hialuronowym.... W rzeczywistości? Woda o bardzo delikatnym zapachu, która nie robi krzywdy ale też nie dopieszcza skóry za bardzo. Z makijażem radzi sobie średnio. Niektóre tusze do rzęs zmywa, inne tylko rozmazuje. Z wodoodpornym w ogóle by sobie nie poradził. Nie mogłam nim domyć kredki Super Shock. Nie wiem czy kupię ponownie.
8. Lactacyd, emulsja do higieny intymnej.
Bardzo przyjemny produkt. Delikatny, ładnie pachnie, nie podrażnia, bardzo wydajny. Kupię ponownie.
W tym miesiącu więcej produktów przypadło mi do gustu. Dużo zalegających kosmetyków już zdążyłam wykończyć i teraz zabieram się za te przyjemniejsze ;)
Pozdrawiam was gorąco ;*
niedziela, 3 marca 2013
Henna Khadi Ciemny Brąz - trzecie podejście
Witam, witam.
Ponieważ ostatnio na farbowanie włosów zużyłam jedynie połowę opakowania henny, przyszedł czas na kolejne hennowanie.
Składniki:
- szklanka czarnej herbaty (nie za gorącej)
- pół opakowania henny Khadi ciemny brąz
- maska do włosów Alterra granat i aloes
- szczoteczka do zębów ;p
- miseczka szklana
Co i jak?
Wsypałam proszek do miseczki, dolałam pół szklanki herbaty i intensywnie mieszałam. Co jakiś czas dolewałam jeszcze trochę herbaty aż do momentu kiedy uzyskałam zadowalającą mnie konsystencję (najlepiej to robić właśnie szczoteczką do zębów - najszybciej rozbija grudki)
Kiedy pozbyłam się wszystkich grudek dodałam dużą łyżkę stołową maski do włosów i znów mieszałam.
Nakładanie?
Tym zajęła się jak zwykle moja mama. Niestety nie miałam już oryginalnych rękawiczek więc dałam jej takie gumowe (znalazłam w szafce nieodpakowane, jałowe rękawiczki chirurgiczne ;p ). To nie był zbyt dobry pomysł, ponieważ gumowe rękawice bardzo ciągnęły moje włosy ale cóż... ;p
Włosy zawinęłam w foliowy czepek oraz wielki, ciepły ręcznik.
Czas trzymania?
Prawie 3 godziny (trzymałabym dłużej ale było już bardzo poźno)
Efekty?
Suche, sianowate włosy, które miałam ochotę umyć już następnego dnia ale niestety musiałam się powstrzymywać. Najgorzej było z próbą rozczesania ich....
Co do koloru to wyszedł on ciemniejszy niż poprzednim razem z czego jestem bardzo zadowolona.
Teraz czas na zdjęcie, chociaż moje włosy prezentują się tragicznie (zdecydowanie czas na ścięcie)
Na zdjęciu widać, że końce są trochę jaśniejsze niż włosy u nasady ale na żywo było to prawie niezauważalne.
Pozdrawiam wszystkich ;*
Ponieważ ostatnio na farbowanie włosów zużyłam jedynie połowę opakowania henny, przyszedł czas na kolejne hennowanie.
![]() |
| Zdjęcie z neta, bo swoje opakowanie już zdążyłam wyrzucić |
Składniki:
- szklanka czarnej herbaty (nie za gorącej)
- pół opakowania henny Khadi ciemny brąz
- maska do włosów Alterra granat i aloes
- szczoteczka do zębów ;p
- miseczka szklana
Co i jak?
Wsypałam proszek do miseczki, dolałam pół szklanki herbaty i intensywnie mieszałam. Co jakiś czas dolewałam jeszcze trochę herbaty aż do momentu kiedy uzyskałam zadowalającą mnie konsystencję (najlepiej to robić właśnie szczoteczką do zębów - najszybciej rozbija grudki)
Kiedy pozbyłam się wszystkich grudek dodałam dużą łyżkę stołową maski do włosów i znów mieszałam.
Nakładanie?
Tym zajęła się jak zwykle moja mama. Niestety nie miałam już oryginalnych rękawiczek więc dałam jej takie gumowe (znalazłam w szafce nieodpakowane, jałowe rękawiczki chirurgiczne ;p ). To nie był zbyt dobry pomysł, ponieważ gumowe rękawice bardzo ciągnęły moje włosy ale cóż... ;p
Włosy zawinęłam w foliowy czepek oraz wielki, ciepły ręcznik.
Czas trzymania?
Prawie 3 godziny (trzymałabym dłużej ale było już bardzo poźno)
Efekty?
Suche, sianowate włosy, które miałam ochotę umyć już następnego dnia ale niestety musiałam się powstrzymywać. Najgorzej było z próbą rozczesania ich....
Co do koloru to wyszedł on ciemniejszy niż poprzednim razem z czego jestem bardzo zadowolona.
Teraz czas na zdjęcie, chociaż moje włosy prezentują się tragicznie (zdecydowanie czas na ścięcie)
![]() | |||
| po 2 dniach, włosy trochę nieświeże z dziwnymi końcówkami ale innego zdjęcia nie mam ;p |
Na zdjęciu widać, że końce są trochę jaśniejsze niż włosy u nasady ale na żywo było to prawie niezauważalne.
Pozdrawiam wszystkich ;*
niedziela, 17 lutego 2013
Denko, denko styczniowe... + mini zakupy
Cześć wam ;))
Post ukazał się tak późno ponieważ w styczniu udało mi się wykończyć bardzo mało produktów (za to w lutym uzbierało się ich chyba najwięcej). Chciałam połączyć te denka i napisać notkę na początku marca ale.... zrobiłam już fotkę a produkty wyrzuciłam..... a nie będę wam pokazywać produktów rozsypanych na różnych zdjęciach.
Tak więc szybkie denko i coś, co zakupiłam niedawno:
Nie numerowałam produktów, bo jest ich mało i ciężko by się było nie połapać który jest który ;p
1. Płyn do kąpieli, Avon, szampan i tajski kwiat lotosu:
Zapach dziwny.. wolę jednak owocowe bądź kwiatowe, mało się pienił, piana szybko znikała, małe opakowanie- niewydajny. Cena też zbyt wysoka (ja dostałam go akurat gratis) Nie kupię ponownie.
2. Balsam brązujący Pharmaceris do skóry wrażliwej:
Miał być bezzapachowy - ja czułam wyraźny, kwaśny zapach. Lekki, szybko się wchłaniał, nie podrażniał skóry. Niestety jest to BALSAM więc powinien chociaż trochę nawilżyć skórę, a po jego użyciu skóra była strasznie sucha. Co do właściwości brązujących to nie zauważyłam takowych. W ogóle! Kupiłam go w promocji w Super-Pharm. Cena regularna jest stanowczo za wysoka. Nie kupię ponownie.
3. Tołpa, odżywka - maska do włosów odbudowująca.
Posiada w składzie mój ukochany olej jojoba, który bardzo dobrze służy moim włosom. Skład nie jest idealny, ponieważ maska posiada np. parabeny ale ja stosowałam ją tylko na długość włosów. Efekty? Idealnie nawilżone, pachnące, błyszczące włosy aż po same końce. Na pewno kupię ją ponownie!
4. Zmywacz do paznokci BeBeauty z Biedronki
Bez acetonu, nawet ładnie zmywał, bardzo tani, wygodne opakowanie z pompką. Kupiłam kolejne opakowanie ale mam zamiar przetestować jeszcze jakieś inne zmywacze więc raczej nie kupię ponownie.
5. Odżywka do paznokci 8 w 1 Eveline
To już moje kolejne opakowanie. Kiedyś mi służyła, teraz nie widzę żadnego działania. Mam zamiar zainwestować w Nail Teka, bo widziałam go stacjonarnie w drogerii Hebe. Do tej odżywki raczej już nie wrócę ponownie.
6. Krem pod oczy z granatem, Avon.
Ma śliczny, mieniący się kolor ;p (uwielbiam takie duperele chociaż powinnam oceniać działanie kosmetyku), szybko się wchłania, krzywdy mi nie zrobił, niczego specjalnie też nie polepszył. Cholera jest strasznie wydajna i nie chciała się skończyć. Mam jeszcze 3 inne kremy pod oczy, a ten jakoś specjalnie mnie nie zachwycił więc nie kupię ponownie.
A teraz nowości:
Żele pod prysznic Original Source: limonka i drzewo herbaciane(?) oraz czekolada i pomarańcza.
Wspaniałe zapachy, które mogłabym wąchać bez końca. Na razie czekają jednak na swoją kolej w szafeczce. Kupiłam je w Biedronce. Zapłaciłam ok. 10 zł za dwie sztuki.
Wysuszacz/ top coat (jak kto woli) Seche Vite. Kupiłam na allegro po bardzo atrakcyjnej cenie.
Śmierdzi przeokrutnie, schnie momentalnie, pięknie nabłyszcza paznokcie, minimalnie przedłuża ich trwałość.
Pozdrawiam ;***
Post ukazał się tak późno ponieważ w styczniu udało mi się wykończyć bardzo mało produktów (za to w lutym uzbierało się ich chyba najwięcej). Chciałam połączyć te denka i napisać notkę na początku marca ale.... zrobiłam już fotkę a produkty wyrzuciłam..... a nie będę wam pokazywać produktów rozsypanych na różnych zdjęciach.
Tak więc szybkie denko i coś, co zakupiłam niedawno:
Nie numerowałam produktów, bo jest ich mało i ciężko by się było nie połapać który jest który ;p
1. Płyn do kąpieli, Avon, szampan i tajski kwiat lotosu:
Zapach dziwny.. wolę jednak owocowe bądź kwiatowe, mało się pienił, piana szybko znikała, małe opakowanie- niewydajny. Cena też zbyt wysoka (ja dostałam go akurat gratis) Nie kupię ponownie.
2. Balsam brązujący Pharmaceris do skóry wrażliwej:
Miał być bezzapachowy - ja czułam wyraźny, kwaśny zapach. Lekki, szybko się wchłaniał, nie podrażniał skóry. Niestety jest to BALSAM więc powinien chociaż trochę nawilżyć skórę, a po jego użyciu skóra była strasznie sucha. Co do właściwości brązujących to nie zauważyłam takowych. W ogóle! Kupiłam go w promocji w Super-Pharm. Cena regularna jest stanowczo za wysoka. Nie kupię ponownie.
3. Tołpa, odżywka - maska do włosów odbudowująca.
Posiada w składzie mój ukochany olej jojoba, który bardzo dobrze służy moim włosom. Skład nie jest idealny, ponieważ maska posiada np. parabeny ale ja stosowałam ją tylko na długość włosów. Efekty? Idealnie nawilżone, pachnące, błyszczące włosy aż po same końce. Na pewno kupię ją ponownie!
4. Zmywacz do paznokci BeBeauty z Biedronki
Bez acetonu, nawet ładnie zmywał, bardzo tani, wygodne opakowanie z pompką. Kupiłam kolejne opakowanie ale mam zamiar przetestować jeszcze jakieś inne zmywacze więc raczej nie kupię ponownie.
5. Odżywka do paznokci 8 w 1 Eveline
To już moje kolejne opakowanie. Kiedyś mi służyła, teraz nie widzę żadnego działania. Mam zamiar zainwestować w Nail Teka, bo widziałam go stacjonarnie w drogerii Hebe. Do tej odżywki raczej już nie wrócę ponownie.
6. Krem pod oczy z granatem, Avon.
Ma śliczny, mieniący się kolor ;p (uwielbiam takie duperele chociaż powinnam oceniać działanie kosmetyku), szybko się wchłania, krzywdy mi nie zrobił, niczego specjalnie też nie polepszył. Cholera jest strasznie wydajna i nie chciała się skończyć. Mam jeszcze 3 inne kremy pod oczy, a ten jakoś specjalnie mnie nie zachwycił więc nie kupię ponownie.
A teraz nowości:
Żele pod prysznic Original Source: limonka i drzewo herbaciane(?) oraz czekolada i pomarańcza.
Wspaniałe zapachy, które mogłabym wąchać bez końca. Na razie czekają jednak na swoją kolej w szafeczce. Kupiłam je w Biedronce. Zapłaciłam ok. 10 zł za dwie sztuki.
Wysuszacz/ top coat (jak kto woli) Seche Vite. Kupiłam na allegro po bardzo atrakcyjnej cenie.
Śmierdzi przeokrutnie, schnie momentalnie, pięknie nabłyszcza paznokcie, minimalnie przedłuża ich trwałość.
Pozdrawiam ;***
piątek, 8 lutego 2013
Moje włosy w styczniu
Lekko opóźniony post podsumowujący moją pielęgnację włosów w styczniu. Zdjęcia już od dawna mam więc pora je w końcu pokazać.
Czym dopieszczałam swoje włosy w tym miesiącu?
mycie:
- Himalaya szampon (głównie)
- BDFM
odżywki:
- Balsam na brzozowym propolisie
- Joanna Naturia len i rumianek (pod olej)
maski:
- Kallos Latte
- Bingo Spa shea i 5 alg (z dodatkiem spiruliny i d-pantenolu)
oleje:
- łopianowy z kiełkami pszenicy i olejkiem jojoba
inne:
- siemię lniane (picie)
- serum A+E Biovax
- półprodukty
- tran
- skrzyp i pokrzywa w tabletkach
- magnez
- kozieradka
W tym miesiącu moje włosy zachowywały się bardzo grzecznie ;p Były gładkie, błyszczące i nie plątały się. Pod koniec miesiąca były troszkę obciążone (dawno nie używałam szamponu z SLES) ale akurat miałam hennować włosy więc poczekałam z tym.
Spowiedź:
- Kolejny raz zafarbować włosy henną Khadi
Zrobiłam w pierwszych dniach lutego
- Stosować dziennie wcierkę z kozieradki
stosowałam ale nie codziennie (zwykle na noc przed myciem włosów)
- Zabezpieczać końcówki
po każdym myciu Biovaxem A+E
- Wykończyć moje tabletki ze skrzypem i z pokrzywą
jeszcze je mam ale powoli się kończą ;p
- Później wykończyć Megakrzem
zrobię to dopiero w lutym
- No i najważniejsze: ostatniego dnia miesiąca zrobić dobrej jakości zdjęcie do podsumowania akcji zapuszczania a następnie poprosić mamę o ścięcie ok 2 cm włosów :(
Zrobione ;p Poszedł 1 cm ale zawsze coś ;p
Plany na luty:
- Zrobić większe denko niż w styczniu (zwłaszcza włosowe)
- Olejować włosy przed każdym myciem (bez żadnych wyjątków)
- Nie kupować żadnych nowych produktów do włosów
- Pić nadal dziennie siemię lniane
- Pod koniec miesiąca znowu podciąć 1 cm
- Nie dopuścić do tego żeby włosy zaczęły nadmiernie wypadać
Teraz zdjęcia zrobione ostatniego dnia stycznia (jeszcze przed hennowaniem)
Z lampą
I bez lampy
Pozdrawiam Was serdecznie ;**
Czym dopieszczałam swoje włosy w tym miesiącu?
mycie:
- Himalaya szampon (głównie)
- BDFM
odżywki:
- Balsam na brzozowym propolisie
- Joanna Naturia len i rumianek (pod olej)
maski:
- Kallos Latte
- Bingo Spa shea i 5 alg (z dodatkiem spiruliny i d-pantenolu)
oleje:
- łopianowy z kiełkami pszenicy i olejkiem jojoba
inne:
- siemię lniane (picie)
- serum A+E Biovax
- półprodukty
- tran
- skrzyp i pokrzywa w tabletkach
- magnez
- kozieradka
W tym miesiącu moje włosy zachowywały się bardzo grzecznie ;p Były gładkie, błyszczące i nie plątały się. Pod koniec miesiąca były troszkę obciążone (dawno nie używałam szamponu z SLES) ale akurat miałam hennować włosy więc poczekałam z tym.
Spowiedź:
- Kolejny raz zafarbować włosy henną Khadi
Zrobiłam w pierwszych dniach lutego
- Stosować dziennie wcierkę z kozieradki
stosowałam ale nie codziennie (zwykle na noc przed myciem włosów)
- Zabezpieczać końcówki
po każdym myciu Biovaxem A+E
- Wykończyć moje tabletki ze skrzypem i z pokrzywą
jeszcze je mam ale powoli się kończą ;p
- Później wykończyć Megakrzem
zrobię to dopiero w lutym
- No i najważniejsze: ostatniego dnia miesiąca zrobić dobrej jakości zdjęcie do podsumowania akcji zapuszczania a następnie poprosić mamę o ścięcie ok 2 cm włosów :(
Zrobione ;p Poszedł 1 cm ale zawsze coś ;p
Plany na luty:
- Zrobić większe denko niż w styczniu (zwłaszcza włosowe)
- Olejować włosy przed każdym myciem (bez żadnych wyjątków)
- Nie kupować żadnych nowych produktów do włosów
- Pić nadal dziennie siemię lniane
- Pod koniec miesiąca znowu podciąć 1 cm
- Nie dopuścić do tego żeby włosy zaczęły nadmiernie wypadać
Teraz zdjęcia zrobione ostatniego dnia stycznia (jeszcze przed hennowaniem)
Z lampą
I bez lampy
Pozdrawiam Was serdecznie ;**
czwartek, 24 stycznia 2013
Mierzymy sobie włosy czyli.... moje włosy w centymetrach ;))
Witajcie, jakiś czas temu (gdzieś w połowie listopada) zaczęłam mierzyć włosy centymetrem. Wcześniej robiłam tylko zdjęcia i obserwowałam przyrost "na oko".
Co zaobserwowałam?
Jedną, niezmienną wartością jest objętość mojego kucyka, która wynosi ok. 7,5 - 8 cm
Pocieszającym jest nieco fakt, że nie wlicza się do tego jeszcze moja grzywka, która wciąż jest za krótka.
A teraz zmienne ;)
To średnio 1,5 -2 cm miesięcznie. Niestety nie jestem w stanie stwierdzić ile moje włosy rosną bez żadnych wspomagaczy. Akurat w tych miesiącach stosowałam masę suplementów i wcierek.
Co zaobserwowałam?
Jedną, niezmienną wartością jest objętość mojego kucyka, która wynosi ok. 7,5 - 8 cm
Pocieszającym jest nieco fakt, że nie wlicza się do tego jeszcze moja grzywka, która wciąż jest za krótka.
![]() |
| Skarpetkowy koczek w moim wykonaniu. Po kilku godzinach widać baby hair dookoła głowy |
![]() |
| A tu widać jakiej grubości jest mój kucyk, włosy wywijają się jak zawsze ;p |
A teraz zmienne ;)
17.11.2012
Długość włosów: ok. 65,5 cm
Długość grzywki: ok. 23 cm
12.12.2012
Długość włosów: ok. 67 cm
Długość grzywki: ok. 25 cm
16.01.2013
Długość włosów: ok. 68,5 cm
Długość grzywki: ok. 26,5 cm
To średnio 1,5 -2 cm miesięcznie. Niestety nie jestem w stanie stwierdzić ile moje włosy rosną bez żadnych wspomagaczy. Akurat w tych miesiącach stosowałam masę suplementów i wcierek.
![]() | |||
Mam zamiar mierzyć włosy co miesiąc i uzupełniać te dane ;) Mój ideał centymetrowy to najdłuższa partia włosów długości 76 cm <3
Ale też czeka mnie dużo cięcia, bo końce są w opłakanym stanie.
Mam tylko nadzieję, że do końca roku uda mi się osiągnąć swój cel.
Pozdrawiam Was gorąco ;**
środa, 23 stycznia 2013
Zakupy kosmetyczne grudzień/styczeń + piję siemię lniane!
Witam was cieplutko ;))
Ostatni wpis zakupowy pojawił się na moim blogu na początku grudnia więc czas na kolejny, ponieważ trochę się tego nazbierało.
1. Zmywacz do paznokci BeBeauty z Biedronki - kolejne opakowanie. Wydajny, łagodny dla paznokci, skuteczny
2. Kozieradka - do mojej wcierki
3. Calcium Pantothenicum - mam zamiar brać w lutym
4. 2 kredki Emily od Golden Rose
5. Pomadka do ust Avon "Idealny pocałunek" w kolorze Chic Nude
6. Baza pod cienie Dax Cashmere - idealna
7. Woda toaletowa Avon Scentini Purple Pulse - śliczny zapach na wiosnę
8. 2 lakiery Virtual od Joko w kolorze fioletowym. Niestety nie mają numerków
9. Szampon do włosów Himalaya - cudowny, cudowny, cudowny!!!
10. Krem do rąk Isana masło shea & kakao - edycja limitowana, w promocji za niecałe 4 zł - pachnie cudownie!
11. Płyn micelarny BeBeauty z Biedronki - czeka w kolejce
12. Tonik do cery trądzikowej Best - trądziku nie mam ale cerę tłustą i owszem
Ostatnia rzecz osobno, bo zrobiłam jej fotkę wcześniej a później pokroiłam na kawałki:
13. Mydło Aleppo 40 %
A teraz zbliżenia:
A teraz z innej bajki:
Rozpoczynam kurację siemieniem lnianym. Wczoraj wypiłam swój pierwszy kubek wg przepisu Anwen ( łyżka siemienia zalana wrzątkiem). Po ostygnięciu dodałam trochę soku malinowego dla smaku i wypiłam. Najwięcej kłopotu było przy ziarenkach, których nie dało się pogryźć.
O efektach picia lnu poinformuję was za miesiąc ;))
Pozdrawiam was wszystkich
Ostatni wpis zakupowy pojawił się na moim blogu na początku grudnia więc czas na kolejny, ponieważ trochę się tego nazbierało.
1. Zmywacz do paznokci BeBeauty z Biedronki - kolejne opakowanie. Wydajny, łagodny dla paznokci, skuteczny
2. Kozieradka - do mojej wcierki
3. Calcium Pantothenicum - mam zamiar brać w lutym
4. 2 kredki Emily od Golden Rose
5. Pomadka do ust Avon "Idealny pocałunek" w kolorze Chic Nude
6. Baza pod cienie Dax Cashmere - idealna
7. Woda toaletowa Avon Scentini Purple Pulse - śliczny zapach na wiosnę
8. 2 lakiery Virtual od Joko w kolorze fioletowym. Niestety nie mają numerków
9. Szampon do włosów Himalaya - cudowny, cudowny, cudowny!!!
10. Krem do rąk Isana masło shea & kakao - edycja limitowana, w promocji za niecałe 4 zł - pachnie cudownie!
11. Płyn micelarny BeBeauty z Biedronki - czeka w kolejce
12. Tonik do cery trądzikowej Best - trądziku nie mam ale cerę tłustą i owszem
Ostatnia rzecz osobno, bo zrobiłam jej fotkę wcześniej a później pokroiłam na kawałki:
13. Mydło Aleppo 40 %
A teraz zbliżenia:
![]() |
| Kredki Emily są wodoodporne i łatwo robi się nimi kreski. Nie widać za wyraźnie ale są w kolorze fioletowym oraz ciemnozielonym |
![]() |
| Zbliżenie na pomadkę. Pachnie kakao zmieszanym z masłem shea, cudownie nawilża usta, kolor wybierałam na oko i trafiłam idealnie |
A teraz z innej bajki:
Rozpoczynam kurację siemieniem lnianym. Wczoraj wypiłam swój pierwszy kubek wg przepisu Anwen ( łyżka siemienia zalana wrzątkiem). Po ostygnięciu dodałam trochę soku malinowego dla smaku i wypiłam. Najwięcej kłopotu było przy ziarenkach, których nie dało się pogryźć.
O efektach picia lnu poinformuję was za miesiąc ;))
Pozdrawiam was wszystkich
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























