sobota, 20 października 2012

Część 2. Jak pielęgnowałam włosy w tym tygodniu, a raczej w ciągu 2 tygodni ;)

 Witam was;))

Miałam dodać tego posta w piątek, no i w tamten piątek, ale postanowiłam, że będę robić aktualizację co 2 tygodnie ponieważ myję włosy co 2-3 dni i w ciągu tygodnia praktycznie nie ma o czym pisać.





Wtorek 09.10.12:

Mycie metodą OMO
- pierwsze O - balsam na brzozowym propolisie
- mycie szamponem Eva Natura z czarną rzepą
- drugie O - balsam na brzozowym propolisie (na godzinę pod czepek i ręcznik)
- płukanka aloesowa
- na końce jedwab Biovax
Miękkie i nawilżone ale zbyt lekkie



Piątek 12.10.12:

Spryskałam suche włosy mgiełką aloesową (zmieszałam wodę i sok aloesowy w proporcjach ok. 1:1)
- na samą długość nałożyłam olej łopianowy z kiełkami pszenicy i olejkiem jojoba na kilka godzin
- mycie żelem Facelle
- balsam na brzozowym propolisie (na ok. pół godziny pod czepek i ręcznik)
- na końce jedwab Biovax
 Lekki puch, włosy trochę zbyt lekkie


Wtorek 16.10.12:

- mycie żelem Facelle
- siemię lniane + balsam na brzozowym propolisie + kilka kropel kwasu hialuronowego (pod czepek i ręcznik na godzinę)
- na końce jedwab Biovax
Włosy gładkie i błyszczące, zero puchu ;)


 Czwartek 18.10.12:

Mycie metodą OMO
- pierwsze O - emulsja Gloria
- mycie szamponem Eva Natura czarna rzepa
- maska Bingo Spa z masłem Shea i 5 algami.
- na końce jedwab Biovax
Maska ta bardzo przypadła mi do gustu.
Włosy po jej zastosowaniu były nawilżone i bardzo gładkie.




Nowa maska jak na razie sprawdziła się dobrze, mam zamiar stosować ją regularnie przez następne 2 tygodnie i podzielić się z wami moją opinią na jej temat. Chcę również laminować włosy w tym tygodniu i dodać wpis o tym jak moje włosy reagują na to cudo ;))

Pozdrawiam cieplutko

środa, 17 października 2012

Przygody z siemieniem lnianym czyli męka, męka i jeszcze raz męka ;)

Witam was wszystkich ;)
Ponieważ moje włosy nie są ani kręcone, ani falowane, ani proste....hmmm coś pomiędzy falowanymi a prostymi ;p siemię lniane jako stylizator odpada. Za to naczytałam się na wielu blogach o maseczce z siemienia. Brzmiało bardzo kusząco, oj nawet bardziej niż bardzo. Oczarowana, zakochana wręcz w gładkich, lśniących, nawilżonych włosach po jego zastosowaniu, natychmiast przystąpiłam do akcji! Zdjęć po pierwszym użyciu siemienia niestety nie zrobiłam, ale za to powtórzyłam ten zabieg kolejny raz ;D

A no i najważniejsze: moje problemy z siemieniem ;p

Za pierwszym razem dałam za mało wody i gotowałam zbyt długo i nie mogłam przelać glutka przez sitko ;D Potem dodałam do tego czegoś wody i znów gotowałam, jak tylko zaczęło się lepić do łyżki odstawiłam na trochę i letnie już nałożyłam na włosy..... Hmm jednak było zbyt gęste, nadal... Nie dało się wręcz go nałożyć... to była totalna męka...

Drugim razem dałam więcej wody i gotowałam krócej, dodałam też do mieszanki trochę balsamu na brzozowym propolisie i kilka kropel żelu hialuronowego. Balsam nie chciał zmieszać się z siemieniem.... znowu męczyłam się z nałożeniem tego wszystkiego na włosy ale..... ;)

Efekty:

Włosy nawilżone, bardziej zdyscyplinowane i lejące, no i pojawił się blask ;D

Dodaję oczywiście zdjęcia (jak zwykle robione lodówką): na pierwszym tradycyjnie z lampą, na drugim bez. Na pewno zwrócicie uwagę na końce.... nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale na każdym zdjęciu mają one inny kształt a zdjęcia robione są zaledwie w tygodniowych odstępach. Raz układają się w idealny półokrąg, raz bardziej w trójkąt, czasem tylko połowa jest po skosie, a druga strona wydaje się być ścinana na prosto...a teraz wyglądają jakby ich było 2 razy mniej niż w rzeczywistości... chociaż.. i tak w tym miesiącu muszę je podciać, bo ostatnio zauważam coraz więcej rozdwojonych włosów.... ;/

końce masakra.... ;/ Nie wiem co im odbiło tego dnia, ale z reszty jestem zadowolona ;)

Tu widać wyraźniej mój prawdziwy kolor włosów mniej więcej sięgający do uszu. Mam już dość tej naturalnej, marnej wersji ombre i chyba pora na hennę

Ps. na picie siemienia na razie się nie skuszę. Pamiętam z dzieciństwa ciepłem leko razem z lnem, które mama robiłam mi gdy byłam przeziębiona.... brrrr
Poczekam na wasze opinie po skończonych kuracjach ;)

Ps 2. walczę z wypadającymi włosami i chyba się powoli poddaję.... Jantar się kończy powoli i chyba na razie koniec ze wcierkami. Mam nawet wrażenie, że po jego nałożeniu lecą bardziej ;(
CP też minimalnie pomaga chociaż biorę około 6 tabletek dziennie... Kurację Megakrzemem przerwałam na razie, bo jednak CP działa trochę lepiej (czytaj w ogóle coś daje). Piję nadal skrzypokrzywę i myślę, że pod koniec października napiszę o niej recenzję... Na razie mogę napisać, że mam mieszane uczucia...


Jakieś nowe propozycje w walce z wypadaniem włosów?

Pozdrawiam was ;**

sobota, 13 października 2012

15 Hair Project: "Włosy, które Cię inspirują"

Witam was dziewczyny (i może nie tylko ;))
Mam dla was porcję włosowych inspiracji, które znalazłam na necie, zapisałam i co jakiś czas do nich wzdycham.





A więc w ramach projektu, dziś "Włosy, które Cię inspirują":

Piękne loki i ta długość

gładkie, błyszczące

kolor i ta długość

loki <3

Ombre!!

cudny kolor i długość

ulubiona fryzura <3

blask i kolor
Na dzisiaj to tyle bo nie mam zbyt wiele czasu. Postaram się dodać cotygodniową pielęgnację włosów...ale nie mam nowego zdjęcia i nie wiem kto będzie w stanie mi je zrobić ;p

Pozdrawiam was cieplutko ;**

niedziela, 7 października 2012

Króciutki wpis ;)






Witam was ;)) Dzisiaj tylko szybka notka o tym, że biorę udział w tym oto projekcie ;) Uwielbiam tego typu akcje więc robię to z przyjemnością! Mam nadzieję dodać niebawem pierwszą notkę. Musiałabym tylko znaleźć dobrego i cierpliwego fotografa ;p Ale wszystko da się zrobić.

Pozdrawiam serdecznie ;)

piątek, 5 października 2012

Część I - jak pielęgnowałam włosy w tym tygodniu?



      


Witam wszystkich. Ponieważ nie myję włosów codziennie, długi ten wpis nie będzie. W tym tygodniu postanowiłam zacząć używać kosmetyków, które nie do końca mi służą (kiedyś wydawało mi się, że działają ale po jednym użyciu widzę w jakim byłam błędzie - sianko)

A więc do dzieła:

Sobota:

- do mycia żel pod prysznic i szampon z Alterry
- żel lniany na godzinę pod czepek
- Joanna len i rumianek b/s
- zabezpieczenie końców: serum A+E Biovax

Włosy były przede wszystkim gładkie i proste (to lubię), ale więcej tego glutka nie będę stosować solo, bo nie wyobrażacie sobie nawet co się działo w łazience kiedy chciałam go nałożyć na włosy)

Poniedziałek:

- na skalp na całą noc większa ilość Jantaru
- na długość włosów olej łopianowy również na całą noc

Wtorek:

- mycie szamponem Equilibra
- na długość maska do włosów Alterra granat i aloes + parę kropel mleczka pszczelego w glicerynie
- Joanna miód i cytryna b/s
- zabezpieczenie końców: olej makadamia : jedwab Biovax

Włosy suche, suche i jeszcze raz suche ! Nie wiem czy to wina maski z Alterry czy też odżywki b/s.

Piątek:

- mycie szamponem Equilibra
- na długość balsam na brzozowym propolisie pół godziny pod czepek i ręcznik
- Joanna miód i cytryna b/s
- zabezpieczenie końców: jedwab Biovax


A oto zdjęcia robione przez moją siostrę. Drugie z lampą, pierwsze bez. Na drugim trochę wyglądam jak blondynka ;p



Idealnie widać odrost....ale mam wrażenie, że jest nieco niżej niż ostatnio ;p To znak, że chociaż trochę ruszyły z miejsca...

czwartek, 4 października 2012

Co mam zamiar zdenkować w październiku ;)

Witam was, jako, że półki w mojej łazience uginają się już pod masą kosmetyków, najwyższa pora część z nich wykończyć. Nie kupuję na razie nic, jedynie potrzebne rzeczy (np. kupiłam dziś peelingujący żel do mycia twarzy BeBeauty z biedronki)


No to czas na listę rzeczy do zdenkowania:

Większość jak zauważycie to produkty firmy Avon... moja siostra jest konsultantką i mam dużo tych produktów... niespecjalnie podobają mi się składy ale zanim kupię coś innego muszę się ich pozbyć.




Pozdrawiam was, trzymajcie się ;)))

środa, 3 października 2012

Moje włosy we wrześniu

Cześć ;) Pierwszy raz zdecydowałam się pokazać stan swojego owłosienia na blogu.... tak wiem, nie wchodziłam na niego od listopada tamtego roku ;p
Zupełnie o nim zapomniałam. Ponieważ moja pielęgnacja włosów trwa już hmm.. około roku zdecydowałam się wyspowiadać z tego co też z moimi włosami czyniłam.
Nie, zapewniam, nie w ciągu całego tego roku lecz konkretnie w miesiącu wrześniu ;)

No to zaczynamy! :

1. Na początku września torturowałam je podczas wyjazdu.... ;/ Słona woda, dużo słońca itp. Zawsze (do dobra, prawie zawsze) miałam jednak na sobie kapelusz, kiedy szłam popływać nakładałam na włosy olej z pestek malin a później robiłam koczek na czubku głowy. Każdego wieczora myłam oczywiście włosy i nakładałam odżywkę na pół godziny pod czepek. Mimo tych starań jednak włosy były bardziej suche niż zawsze i znowu końce rozjaśniały od słońca ;/

2. Później było już jednak tylko lepiej! A dlaczego? Przyszło moje pierwsze zamówienie ze sklepu Kalina ;D
Zamówiłam olej łopianowy z olejek jojoba i kiełkami pszenicy i balsam do włosów na brzozowym propolisie. Czym prędzej zabrałam się za testy (każdy z tych produktów zrecenzuję, na razie mogę powiedzieć, że moje włosy wyglądają jak nigdy dotąd)

3. Czego używałam w tym miesiącu:

Do mycia:
- szampon aloesowy Equilibra (najczęściej)
- żel do higieny intymnej Facelle (kilka razy)
- Eva Natura z czarną rzepą (tylko raz aby oczyścić skalp)

Odzywki:
- balsam na brzozowym propolisie (używałam najczęściej jak maskę na pół godziny pod czepek i ręcznik)
- Alterra morela i pszenica ( 2 razy jako pierwsze O)
- Joanna Naturia len i rumianek b/s (chyba tylko raz)

Maski:
- Biovax do włosów suchych i zniszczonych, latte ( miałam 2 saszetki)
- siemię lniane (za nic w świecie nie umiałam nałożyć tego glutka na włosy, następnym razem dodam do niego odzywkę)

Zabezpieczanie końców:
- Biovax A+E oraz z jedwabiem (na zmianę po każdym umyciu włosów)

Oleje:
- łopianowy z olejem jojoba i kiełkami pszenicy (w tym miesiącu tylko ten, prawie przed każdym myciem na całą noc)

Wcierki:
- Jantar (ale niecodziennie, bo ostatnio przetłuszcza mi włosy)

Suplementy:
- Megakrzem ( razem z mamą czyli po 30 tabletek)
- Skrzypokrzywa (1 kubek dziennie - wiem, że nie powinnam skoro biorę teraz tabletki ale jestem zdesperowana, bo włosy wypadają jak szalone)

4. No i jak wyglądają moje włosy? (wybaczcie za jakość - zdjęcie robione lodówką ;) )

Widać mój wielki odrost (farbowane ostatni raz w lipcu tamtego roku)
5. Moje grzeszki w tym miesiącu:
- suszyłam suszarką kilka razy (tylko delikatnie ciepłym nawiewem)
- raz rozczesałam je na mokro ale tylko po nałożeniu odzywki b/s

6. Postanowienia na miesiąc październik:
- zrobić akcję denko ;)
- jak skończę brać megakrzem, zrobić kurację z CP
- robić płukanki z kory dębu i kasztanowca
- możliwe, że będę znowu hennować włosy henną Khadi ciemny brąz (kto wie ;))
- pod koniec miesiąca podciąć znowu końce i zrobić z nich ładniejszy półokrąg